Nie spieszyliśmy się z jego zatrzymaniem. Policjanci operacyjni dostali czas na obserwacje i rozpoznanie rutyny dnia Michała S., chociażby jego zwyczajowej pory wyjścia do pracy. Bardzo nam zależało na tym, żeby zatrzymać go poza domem, właśnie ze względu na sytuację rodzinną. Nikt nie chciał dodatkowo traumatyzować jego żony i dzieci, wchodząc siłą do mieszkania o 6 rano — mówi prokurator Michał Gabriel-Węglowski, który pracował nad rozwikłaniem sprawy zabójstwa Izy z Gdyni.