Mąż zarabiał znacznie więcej, ale to nie wystarczyło, by po rozwodzie otrzymał 90 proc. wspólnego majątku. Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko sądów niższych instancji: przy ocenie wkładu małżonków liczą się nie tylko pieniądze przynoszone do domu, lecz także wychowywanie dzieci, prowadzenie gospodarstwa domowego i organizowanie życia rodziny. Sam duży rozdźwięk w zarobkach nie otwiera więc automatycznie drogi do nierównego podziału majątku.