Program pielgrzymki do Medjugorie, którą przerwał tragiczny wypadek, był napięty. — Wszyscy przemęczeni, łącznie z kierowcami. Wieczny bieg. Prędzej czy później musiało się wydarzyć coś złego — mówi jeden z przewoźników. Udało nam się ustalić, że właściciel firmy, która organizowała pielgrzymkę miał w przeszłości kłopoty z prawem. I to poważne.