— Z potrzebą uznania, przynależności i akceptacji jest trochę jak z głodem. Dziecko prosi o nie zupełnie tak samo, jak wtedy gdy mówi: "Mamo, jestem głodna, daj mi coś do jedzenia". Ale nie będzie głodowało przy rodzicu bez końca. Znajdzie kogoś, kto je nakarmi — tłumaczy pedagożka szkolna i suicydolożka Lucyna Kicińska. — Potrzebne są obowiązkowe szkolenia z rodzicielstwa.